Szczerość

Często mówimy: ”Ja jestem szczery, mówię każdemu, co o nim myślę”.  Ale czy to jest szczerość?  Szczerość jest wtedy, gdy mówimy o sobie.  Prawdziwa szczerość zaczyna się od nas samych, od umiejętności mówienia  o swoich uczuciach, przeżyciach, wątpliwościach, a nie od „mówienia prawdy” o innych.  Nie mylmy szczerości  z ocenianiem innych  i dzieleniem się swoimi opiniami na ich temat, często bez refleksji nad konsekwencjami takiego zachowania. Jeżeli ktoś nas poprosi o taką ocenę siebie, to – w zależności od naszej z tą osoba zażyłości, możemy się zachować dwojako. Przy „tylko znajomej” osobie- możemy w sposób dyplomatyczny powiedzieć: „Nie znam ciebie tak dobrze, żeby pokusić się o ocenę twego zachowania/twojej osoby, a nie chcę wypowiadać wyświechtanych frazesów czy ogólników.” Przecież nie wiemy, jakie intencje ma osoba pytająca nas o siebie. Może jest w depresji i to, co jej powiemy , tylko utwierdzi ją w przekonaniu, że jest nic nie warta lub, że znowu popełniła jakąś gafę nie do wybaczenia. Albo jest manipulatorem i to, co powiemy, wykorzysta przeciwko nam w kolejnej „szczerej rozmowie” z innym znajomym, co może być początkiem plotki, która nikomu nie ułatwi życia.  Natomiast jeżeli jesteśmy w bliskiej zażyłości z tą osobą, która nas prosi o wypowiedzenie jakiejś ważnej oceny siebie, możemy się pokusić o prawdę, ale nie wypowiedzianą w bezpośredni sposób, szczególnie, jeśli musi to być coś niezbyt przyjemnego (krytycznego). Na pytanie o makijaż, który nam się nie podoba, możemy powiedzieć:  „Wydaje mi się, że zanadto podkreślasz oczy, nie potrzebnie dodaje ci to lat. Masz ładną cerę, skup się na tym. Ale to jest oczywiście moje zdanie”.  Czyli- mówimy, co faktycznie nam się nie podoba w wyglądzie przyjaciółki, ale zawsze podkreślamy jej walory i to, że wypowiadamy się w swoim imieniu.  Krytyka, ocena- aby była skuteczna i nie raniła innych, powinna być przede wszystkim informacją, którą druga osoba usłyszy od nas, ale zawsze może się z nią nie zgodzić. To jest jej i nasz „wentyl bezpieczeństwa”.

Wszyscy bez wyjątku oceniamy. Czasem ludzie, którzy krytykują ocenianie przez innych, sami nie widzą u siebie tej cechy. Ocenianie innych nie wymaga od nas wielkiego zaangażowania, gdyż do oceniania przez innych jesteśmy przyzwyczajani od dzieciństwa. Rodzice- porównują swoje dzieci do dzieci innych rodziców, do rodzeństwa, do siebie samych z lat dziecięcych. Nauczyciele oceniają w szkole  umiejętności i zachowanie swoich uczniów i podopiecznych, uczniowie i ich rodzice dokonują oceny nauczycieli. Pracodawcy oceniają efekty  pracy swoich pracowników. W mediach społecznościowych ciągłej ocenie i krytyce podlegają artyści, osoby o wysokiej pozycji społecznej, politycy. Jeżeli ocena jest nacechowana nienawiścią, krytykanctwem, zazdrością, własnymi niezaspokojonymi potrzebami, to nie służy ona nikomu, nie doprowadza do zmiany z gorszego na lepsze, nie poprawia jakości życia osobie ocenianej.

Zacznijmy  od siebie. Popatrzmy na swoją osobę „z boku”, na własne życie, własne postępowanie i własne emocje. Bądźmy wobec siebie szczerzy, szczerością budującą, a nie niszczącą. Zapytajmy siebie: „Co czuję, gdy tak się dzieje w moim życiu?”, „ Co mogę zrobić, aby to życie polepszyć?”, „Co mogę powiedzieć swojemu dziecku, aby je wesprzeć w niepowodzeniu?”, „Może sam nie mam już siły ani pomysłów, jak poprawić relacje w rodzinie i trzeba poprosić kogoś o pomoc?”, „Nie radzę sobie w tym, więc może powiem o swoim problemie moim bliskim i wspólnie coś wymyślimy?”.  Szczerość wobec siebie może mieć budującą moc.   

Bądźmy szczerzy. Informujmy, ale nie oceniajmy, jeśli tego nie musimy robić. Przekazujmy informacje w sposób nie raniący innych. Postępujmy wobec innych w  taki sposób, w jaki chcielibyśmy sami być traktowani.